Złotówka za 50 groszy.

Analizy spółek z GPW i NewConnect. Blog giełdowy.

Dlaczego EBITDA zwykle nie ma sensu?

EBITDA, czyli zysk operacyjny powiększony o amortyzację, to popularna miara „dochodowości”. W końcu wszyscy wiedzą, że amortyzacja to koszt niegotówkowy. Więc EBITDA niby lepiej pokazuje, ile gotówki rzeczywiście zarabia firma, niż po prosty zysk operacyjny (EBIT). Dla mnie jednak to najbardziej zafałszowana miara, która zyskała popularność głównie dlatego, że dzięki niej można pokazać zyski tam, gdzie ich nie ma.

Pewnie wywołam kontrowersję pisząc, że amortyzacja to najbardziej gotówkowy ze wszystkich kosztów w firmie. Dlaczego tak uważam?

  • Po pierwsze, tę gotówkę trzeba wydać najpierw całą z góry (zainwestować) — żeby móc później sobie odliczać amortyzację.
  • Po drugie, większość firm musi mieć nakłady inwestycyjne przekraczające amortyzację, żeby utrzymywać na niezmienionym poziomie swoje zdolności produkcyjne czy generalnie utrzymywać pozycję rynkową. Czyli amortyzacja jest zaniżona względem tego, co w przyszłości trzeba będzie (w gotówce) wydać.
  • Dodatkowo, co w praktyce jednak mniej ważne, amortyzację często wylicza się według standardowych stawek, niekoniecznie odpowiadających rzeczywistemu zużyciu w czasie danego aktywa („okrese ekonomicznej użyteczności”).

Patrząc więc na wynik EBITDA, koniecznie trzeba zajrzeć do tego, co jest amortyzowane. Na przykład W wielu firmach IT (w szczególności producenci gier), kapitalizowane (i później amortyzowane) są nakłady związane z wytworzeniem gier, czyli… pensje programistów. Niegotówkowy koszt?

Ale zasada działa w dwie strony. Spółki, które mają stare urządzenia produkcyjne (w pełni zamortyzowane), mają małą amortyzację (dzięki temu pokazują zyski), ale okazuje się, że za chwilę muszą zainwestować duże pieniądze na odtworzenie majątku produkcyjnego. I powtarzalne zyski spadną.

Są rzadkie przypadki, kiedy EBITDA ma jednak sens. Na przykład wtedy, kiedy amortyzację stanowią aktywa, których spółka nie będzie musiała odnawiać albo reinwestować w nie. Jednym z takich może być pozycja wartość firmy. Albo kiedy porównuje się dwie spółki i porównanie dotyczy innych kwestii niż majątek i koszty jego odtworzenia.

Podsumowując: oceniając dochodowość firmy po EBITDA to tak jakbyśmy zakładali, że cały majątek ta firma dostała za darmo i w przyszłości też dostanie za darmo. W takich warunkach łatwo się zarabia!

1 Comment

  1. Anonim

    Dokładnie o tym jaką głupotą jest EBIDTA jest tu:

    https://www.youtube.com/watch?v=GzsBNs0O-3c

    Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Udostępnij
Tweetnij
Udostępnij