Złotówka za 50 groszy.

Analizy spółek z GPW i NewConnect. Blog giełdowy.

Restrukturyzacje: inwestować czy nie?

Spółki przechodzące restrukturyzację wydają się atrakcyjną inwestycją. Wycena spada nisko, znacznie poniżej „długoterminowej średniej”, biznes często wydaje się zdrowy, a przyczyną spadków są przejściowe problemy. Złe czynniki makro (jak waluty czy ceny surowców) nie trwają przecież wiecznie. Ale czy to na pewno dobry pomysł?

Oprócz restrukturyzacji są też po prostu cyklicznie/przejściowo słabsze wyniki. Chyba, że są wstępem do większych problemów, które skończą się… restrukturyzacją.

Inwestować czy nie?
Biznesy z kłopotami to trudniejsze inwestycje niż biznesy bez kłopotów. Rzadko kiedy to szybkie inwestycje. Restrukturyzacje zwykle trwają przynajmniej 2-3 lata, zanim biznes zacznie wracać do dawnej świetności. Jeśli w ogóle. Przykłady spółek opisywanych wcześniej przeze mnie: Otmuchów, Radpol czy SFK Polkap. Oprócz tego np. Biomed-Lublin jako przykład trudnej, ale postępującej naprawy. Ich restrukturyzacja trwa któryś kolejny rok, a końca nie widać. W negatywnym scenariuszu w którymś momencie kończy się gotówka i z „miękkiej” restrukturyzacji robi się walka o życie. Kurs wtedy spada o kolejne kilkadziesiąt procent. Niezbyt miła perspektywa.

W mniej czarnym scenariuszu (na razie Radpol, choć nie wiadomo co będzie dalej), poprawa postępuje, ale odzyskanie marż i przychodów może rozciągnąć się na lata. Zawsze jednak największym ryzykiem jest to, że skończy się gotówka zanim sytuacja wróci do normy. Firmy nie upadają z powodu braku zysków, tylko z powodu utraty płynności. Więc jeśli inwestować, to na ostatnim etapie restrukturyzacji i tylko wtedy, kiedy jest bufor gotówki lub możliwość dodatkowego zadłużenia. Bufor gotówki to czasem deklaracje głównych właścicieli o gotowości do dokapitalizowania. Ale jeśli potrzebny jest duży kapitał, to nikt go słabej spółce nie da po niskim koszcie — i po rozwodnieniu wycena z superatrakcyjnej może zrobić się przeciętna.

Przejściowe pogorszenie
Bezpieczniejszą inwestycją są akcje przecenione z powodu przejściowych, ale nie fundamentalnych kłopotów. W 2016 roku pisałem o LPP. Problemy rzeczywiście okazały się przejściowe i spółka urosła o 100% od tamtego czasu. W podobnej sytuacji może być teraz Amica, której wycena od jakiegoś czasu spada (a ostatnio członek zarządu ds. sprzedaży i marketingu kupił akcje za kilkaset tysięcy złotych). Problem w tym, że niełatwo odróżnić przejściowe kłopoty od nadchodzących poważnych problemów. Zwykle lepiej podejść ostrożnie — jeśli nie da się wskazać bardzo konkretnych czynników, które stoją za pogorszeniem, to może lepiej znaleźć coś innego? Na GWP/NC codziennie jest 800 nowych propozycji inwestycyjnych:)

Inwestowanie w spółki z problemami, mimo atrakcyjnie wyglądających wycen, to zwykle więcej problemów niż radości. Szczególnie teraz, kiedy wyceny spadają i sporo zdrowych, poprawiających wyniki spółek można kupić niedrogo. Przy poprawie klimatu te ostatnie znacznie szybciej wskoczą na wyższe wyceny.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Udostępnij
Tweetnij
Udostępnij