Złotówka za 50 groszy.

Analizy spółek z GPW i NewConnect. Blog giełdowy.

Krótka lekcja handlu detalicznego na bazie Almy

Upadłość Alma Market to jedno z większych wydarzeń zeszłego roku. Miesiąc temu na portalu Wiadomości Handlowe pojawił się ciekawy wywiad z były dyrektorem handlowym „Almy”.

Warto do niego zajrzeć, bo opisane zjawiska dotyczą wielu sieci detalicznych (nie tylko handlowych, ale też np. sieci kawiarni czy fast-food’ów).

Kilka ciekawszych fragmentów…

Brak standardowego formatu był podstawowym problemem Almy. Sieć liczyła 47 sklepów, ale każdy z nich był inny. (…) Paradoks w Almie polegał na tym, że pięć z tych 47 sklepów odpowiadało za 30 proc. obrotu sieci i aż 40 proc. zysku.To tych pięć sklepów było motorem ciągnącym resztę. W dodatku jedynie 20 sklepów Almy było rentownych, a blisko 30 nierentownych.

Na temat wydatków marketingowych:

(…) Alma wydawała wielkie kwoty na marketing: gazetki, reklamy w internecie, gazetach branżowych i ogólnopolskich mediach. Przeanalizowaliśmy te wydatki i okazało się, że największy zwrot z inwestycji mieliśmy z reklam w gazecie wyborczej, więc na tym się skupiliśmy. Dla Almy gazetki wysyłane i rozdawane klientom nie miały praktycznie przełożenia na sprzedaż.

O wejściu dyskontów w sektor premium:

Prawdą jest też, że produkty wcześniej kojarzące się z Almą, jak oliwki, importowane sery i szynki dojrzewające czy food-to-go stały się w ostatnich latach w Polsce „casual”. Stopniowo zaczęło brakować na rynku produktów, które pozwoliłyby Almie wyróżnić się jako delikatesom. Gdy dyskont wprowadzał do swoich sklepów jakiś produkt, to jednym artykułem zabijał całą kategorię w Almie.

O zamykaniu sklepów:

Wyjście z nierentownych lokalizacji, zwłaszcza bez know-how jak to robić prawidłowo, jest szalenie ciężkie. Alma wiele umów – z potężnymi karami wyjściowymi – podpisywała w latach 2008-2009. Sytuacja rynkowa, poziom czynszów, były wtedy zupełnie inne, niż w 2016. Warunki się zmieniły, a wycofanie się z umów podpisanych na 5 czy 10 lat nie jest łatwe.

Przeczytaj cały wywiad.

4 Comments

  1. Przemek

    Dość ciekawy wywiad. Z kilkoma sprawami absolutnie się nie zgadzam, ale spora część, w mojej opinii, trafna. Inna sprawa, że polskie sieci w praktyce podążają tą samą drogą co Alma. Tylko Dino się trzyma, reszta walczy o przetrwanie albo dogorywa. Szkoda, ale jak się poznało ludzie, którzy tym zarządzali to wiadomo (Polaków), że oni ze sobą by się nigdy nie dogadali. W efekcie handel przejęty został przez Biedrę, Lidla oraz Żabki.

    Reply
  2. Obserwator

    Ciekawy wywiad.

    Reply
  3. Czerap

    Dla mnie słaby wywiad, bo same banały w nim. Takie mądrości tego Pana to każdy z nas mógłby powiedzieć, bez znaczenia jakiego sklepu by dotyczyły. Wisienką na torcie było już stwierdzenie, że polscy dostawcy nie są tak wspaniałomyślni, że skoro przez 8 lat zarabiali, to przecież mogą sobie teraz tracić.
    Te wypisane fragmenty na blogu pokazują jedynie jaką patologią było zarządzanie w tych sklepach. Chyba potwierdza się stwierdzenie mojego znajomego, że był to sklep prowadzony dla frajerów przez frajerów.

    Reply
  4. Pingback: Etno Cafe — świetna marka, słaby biznes | 1za50.pl

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Udostępnij
Tweetnij
Udostępnij