Złotówka za 50 groszy.

Analizy spółek z GPW i NewConnect. Blog giełdowy.

Jest tanio czy drogo?

Rzadki rozjazd notowań WIG20 i mniejszych spółek w ciągu ostatniego roku; bardzo dobre wskaźniki gospodarcze w Polsce i Europie; wzrost wycen w USA do absurdalnie wysokich mnożników przy przejęciach (jak twierdzi „wyroczna z Omaha”); jeden z najdłuższych nieprzerwanych okresów hossy za oceanem; niskie stopy procentowe prawie wszędzie, ale też koniec QE w Stanach; zaskakująco niska inflacja…

Nieważony indeks wszystkich spółek — a to dobry wskaźnik oceny ogólnego rynku dla kogoś kto inwestuje zarówno w małe, jak i duże spółki — od roku w regularnej „bessie”:

Z jednej strony jest niby tanio, a sytuacja gospodarcza super. Jak słusznie zauważa Sebastian Buczek:

Co ciekawe, wyceny wielu mniejszych i średnich spółek (SMS) są zastanawiająco niskie. Przykładowo – 8% lub wyższą stopę dywidendy potencjalnie oferują m.in.: Altus, Atal, BAH, Budimex, Dom, Echo, Elektrobudowa, LC Corp czy Skarbiec. Z kolei jednocyfrowym wskaźnikiem P/E18 charakteryzują m.in. Altus, Archicom, Asbis, Dom, LC Corp, Lokum, Stalprodukt, XTB. Takie poziomy wyceny spotyka się raczej w bessie, niż po 9 latach hossy. Zastanawiające.

C/WK dla całego WIGu to zaledwie 1,19x, przy dobrych i rosnących zyskach spółek. Ale… jeżeli weźmiemy nieważoną średnią dla spółek, których obrót dzienny przekracza 5 tysięcy złotych (czyli powiedzmy, że są płynne dla przeciętnego inwestora indywidualnego) — jest takich spółek 475 na GPW i NC według skanera z BiznesRadar.pl — to ich średnie C/WK = 1,88x. A cena/zysk to aż 26x (!). Jednocześnie ROE tych spółek to niecałe 12%, czyli przy tych wycenach realny zysk dla kogoś, kto by je kupił i wypłacił całość zysku, byłby w okolicy 6% (przed podatkiem od dywidend). Szału nie ma.

Patrząc na cały rynek jest więc sporo miejsca na spadki, jeśli ogólne nastroje nagle się zmienią. A o tym, że zmieniają się nagle i bez żadnego ostrzeżenia (niezależnie od tego, jakie kto wynajduje korelacje różnych wskaźników, w 9/10 przypadków z pogwałceniem elementarnych zasad statystyki — czyli kompletnie bezsensowne), przypomina „wyroczna z Omaha”:)

Warto też pamiętać bardzo zabawną anegdotę — Co oznacza rynek, który spadł o 90%?
To rynek, który spadł o 80%, ale czeka go jeszcze kolejne 50% spadku.

11 Comments

  1. J

    „Co oznacza rynek, który spadł o 90%?
    To rynek, który spadł o 80%, zanim spadnie o kolejne 50%.”

    Na odwrót

    Reply
    1. 1za50.pl (Post author)

      Zmieniłem słownictwo, bo mogło być mylące.

      Reply
  2. J

    Btw jak zrobić na stooq indeks nieważony o którym piszesz?

    Reply
    1. 1za50.pl (Post author)

      Symbol ^_PL: link

      Reply
  3. Obserwator

    Czy jesteś inwestorem wartościowym? Jeżeli tak to dlaczego obchodzą cię wskazniki dla całego rynku? Już w kilku innych Twoich wpisach dostrzegłem, że przynajmniej w pewnej mierze spekulujesz.

    Reply
    1. 1za50.pl (Post author)

      Moim zdaniem granica między fundamentami, techniką, spekulacją, „inwestowaniem w wartość” jest płynna i mocno rozmyta. W okresach niechęci do rynku wszystko leci, nieważne czy miało C/Z = 5 czy 15. W szczególności to ma znaczenie w spółkach, które wewnętrznie mocno rosły (zwiększają skalę), przez to niestety są popularne — ale dalej są bardzo dobrymi biznesami (niestety rzadko są tanie tak wprost wskaźnikowo). Inwestowanie w wartość to nie jest też dla mnie inwestowanie tylko w bardzo tanie spółki. I o ile te bardzo tanie spadają zwykle najmniej, to te bardziej popularne (albo mające za sobą spore wzrosty, niezależnie od tego, że dalej są tanie) potrafią spadać bardzo agresywnie. I takich nie chcę w swoim portfelu w czasach, kiedy ogólne nastroje się zmieniają na minus. Wybieram spółki do portfela niezależnie od ogólnej koniunktury, ale w ryzykownych czasach staram się unikać popularnych spółek — z mojego doświadczenia one lecą w dół niezależnie od tego, czy są tanie czy drogie.

      Poza tym, jak już jest regularna lipa, to jakoś trzeba zdecydować o momencie wejścia:) Dwie czy trzy tanie spółki to słaby wskaźnik, ale jak już 3/4 rynku jest ewidentnie tanie, to wiosna blisko.

      Reply
      1. Obserwator

        Dla mnie inwestowanie w wartość polega na tym, że przejmuje się tylko tym jak radzi sobie spółka. Cena akcji nie ma dla mnie znaczenia, ze względu na daleki horyzont inwestycyjny. Nawet lubię kiedy ceny moich akcji spadają bo wówczas mogę dokupić ich więcej.

        Reply
        1. erik

          @obserwator
          też tak myślę, ba, inwestuję pod tą strategię.

          Reply
        2. 1za50.pl (Post author)

          Jeśli coś jest drogie, to nie widzę żadnego uzasadnienia trzymania tego w portfelu — chyba, że kontroluję spółkę (co w przypadku giełdy nie występuje:). I to niezależnie od tego, jak fajna to spółka. Poza tym, żeby coś dokupić jak spada (co sam z chęcią robię), to trzeba mieć wolny kapitał. Źródło tego kapitału to właśnie sprzedane spółki, których cena wzrosła ponad ich wartość. Inwestowanie w wartość nie nakazuje „buy and hold”. Wręcz przeciwnie, nakazuje kupić coś taniej niż prawdopodobnie jest warte i sprzedać, kiedy cena zbliży się do tej faktycznej wartości. Wyjątkiem są spółki dywidendowe, których trzymanie (i dokupywanie w okresach ultra-przeceny, niezależnie od pierwotnej ceny nabycia) sprawia, że z czasem rośnie Twoja realna stopa dywidendy. Ale to tylko pogląd:)

          Reply
  4. Michał Sykutera

    Ceny rosną nie wiadomo dlaczego, ceny spadają bez żadnej przyczyny. To wariactwo.

    Reply
  5. Daniel

    Faktycznie, jest dużo niewiadomych wzrostów i spadków, ale przecież właśnie o to chodzi. Gdybyśmy od razu wszystko dostali podane na tacy, to nie byłoby w tym sensu. Ostatnim zdaniem trafiłeś w samo sedno. Bardzo sensowny blog, widać, że wiesz o czym mówisz. Ja dopiero zaczynam, obserwuje, próbuje, zastanawiam się też nad wyborem biura maklerskiego, ale dzięki Twoim artykułom już powoli wiem z czym to się je. Pozdrawiam.

    Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Udostępnij
Tweetnij
Udostępnij